rodzicem być

Nie będę jak moja mama

Macierzyństwo, podobnie jak ojcostwo zresztą, skłania do przemyśleń, przynosi nową perspektywę, z innej roli. Stawia też nieznane wymagania. A może właśnie dobrze znane, bo doświadczaliśmy ich już kiedy byliśmy dziećmi – od swoich rodziców. Czy to jaką jesteś matką jest wdrukowaną konsekwencją twojego własnego wychowania, świadomym wyborem (często przez zaprzeczenie „Nie będę taka jak moja mama”), czy wyuczonym z mądrych (na swój czas) książek pedagogicznych, czy może mieszanką wszystkich po trochu?

Niezliczoną ilość razy zdumiewało mnie w gabinecie kiedy moi klienci opowiadali, często z towarzyszącymi im intensywnymi emocjami, jak wiele starań i energii wkładają w to żeby być innymi niż ich właśni rodzice. Najczęściej właśnie wtedy ukazywało mi się jak bardzo są do nich podobni i jak bardzo cierpią, że nie potrafią zaakceptować tego podobnego-do-rodzica kawałka siebie. Idą za tym nie tylko złość na siebie i nieakceptacja, ale często też ignorownie lub zaprzeczanie swoim potrzebom. Łatwiej walczyć z samym sobą nie będąc rodzicem, a kiedy się nim zostaje, mierzymy się z arsenałem tych znajomych i tych wcześniej nieodkrytych własnych cech i pragnień, słabości i frustracji. W bezradności, wśród dziecięcych płaczów i jęków, sięgamy po te znane nam sprzed lat schematy naszych mam. Najczęściej poza świadomym wyborem. Jeśli użyjemy ich bardziej świadomie, dodamy trochę swojego, coś pozmieniamy, może coś dobrego wyniknie z tego dla nas i naszego małego stworzenia.

Uczę się ciągle na nowo jak to robić, żeby korzystać z tego co dostałam od swoich rodziców, używając jednocześnie tego, czego nauczyłam się poza swoją rodziną, od kolegów, przyjaciół, rodzin przyjaciół, a później partnera, męża. Na co dzień mierzę się z tym jak łączyć to co czytam i słucham, że należy robić kiedy ma się dziecko (i czego nie należy), ze swoją własną intuicją, światopoglądem i osobowością. Nie potrafię znaleźć w tym jednej możliwej prawdy, mądrości, sposobu zawsze skutecznego, dobrego dla dziecka, dla mnie, dla całej rodziny. W całym matkowaniu mam kawałek z mojej mamy, a i z babci się trafi również w dziedzictwie, mam trochę mądrych książek, mam przyjaciółki, mam internet, sporo swojej intuicji, której od lat uczę się ufać.

Kibicuję wszystkim mamom, którym brak jeszcze zaufania do samych siebie. Szczególnie tym, które miotają się w sobie i tym które walczą z mądrościami innych (dopajać, nie dopajać, dokarmiać, nie dokarmiać, nie nosić, nosić… jest ich wiele).  I będę powtarzać sobie, jak mantrę, że jestem najlepszą mamą dla swojego dziecka, bo jestem jego mamą ;] Pamiętam też ciągle o tym, że moje dziecko ma też tatę – on również ma swój wkład i swoją intuicję.

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s