babywearing, chusty, macierzyństwo, rodzicem być

Kangur dla kangurzycy – czyli o chustonoszeniu z perspektywy psychologicznych korzyści dla noszącego

Zanim zacznę chciałabym podziękować:

Ani Zin ze Szkoły Noszenia Przywiązanie za wsparcie merytoryczne podczas zbierania materiałów do tego artykułu.
http://www.przywiazanie.szkola.pl/

Kasi Rengifo Diaz za podzielenie się swoimi zdjęciami do tego artykułu.
https://www.facebook.com/doradcachustowykasiarengifodiaz/

O KORZYŚCIACH Z CHUSTOWANIA

Internet pełen jest informacji o korzyściach płynących z chustowania dzieci (noszenia w chustach) – budowanie więzi, zaspakajanie potrzeby bliskości, wspomaganie rozwoju społecznego, i wiele innych. Ja przyglądam się temu, czy matki (ojcowie, opiekunowie) również korzystają z noszenia. Piszę o tym nie tylko w odpowiedzi na komentarze typu „ty to chyba lubisz dźwigać”, „że ci się chce tak wiązać”, no i ulubione „przyzwyczaiłaś do noszenia i teraz nie masz wyjścia”. A noszenie jest dla rodzica całkiem przyjemne, wykluczając może upały, ale wtedy wszystkim wszędzie i we wszystkim gorąco.

Post ten nie ma na celu atakowania osób, które nie noszą dzieci w chustach i nosidłach. Nie uważam również, że jeśli ktoś woli wózek to odbiera coś swojemu dziecku, czy sobie. Uważam, że można być blisko i mieć zdrową relację ze swoim dzieckiem, niezależnie od tego jak i ile decydujemy się je nosić. Na relacje ludzkie wpływa ogromna ilość zmiennych, nie dajcie się zwariować „modom”, które mówią, że należy robić tak właśnie, bo tak kształtujemy to czy tamto. Jeśli natomiast trafi się coś, co się wam spodoba, poczujecie, że to wam pasuje, to może się okazać, że za waszym podobaniem stoją jakieś korzyści, udowodnione naukowo. Nie jestem obiektywna w temacie chustonoszenia, sama noszę i lubię chusty. Zaczęłam motać z ciekawością, a później okazało się, że moje dziecko nie lubi się z wózkiem, więc pozostało nam pokochać się z chustami.

Oprócz takich osobistych korzyści, które zauważyłam nosząc swoją córkę, jak to, że spacerujemy bez krzyku i nerwów, że możemy się poprzytulać i czuję jej oddech, oraz to, że wchodzę z nią po każdych schodach i kamieniach, będzie bardziej naukowo o tym jak rodzic noszący może czerpać z noszenia.

Ze źródeł anegdotycznych wiem, że chustomatki mają dużo radości z noszenia swoich dzieci, cenią sobie bliskość, czują dumę i pewność siebie, wychodząc na spacer. Myślę, że to grupa mam, które dostają dużo społecznego wsparcia od innych (spotykają się z innymi chustomatkami, organizują zjazdy, campy, konferencje), często też odkrywają nową pasję, czy zainteresowanie, coś dla siebie, mimo tego, że to przecież dziecko jest w roli głównej. Pasje sprzyjają budowaniu dobrego samopoczucia, a wsparcie, grupa osób przeżywająca podobne rzeczy, dzieląca problemy, na pewno pomaga uporać się w odnalezieniu się w nowej roli. Chusty z tej perspektywy wydają się tylko elementem łączącym. Ale o samym noszeniu…

Badań związanych z tematem korzyści dla rodzica z noszenia w chuście jest niewiele, dotarłam do pewnych materiałów, ale dostępnych jedynie dla uczniów tej określonej szkoły doradczej. Jeśli jakieś macie podzielcie się proszę.

DLA DZIECI

Na temat tego jak korzystają dzieci jest w literaturze sporo. Fizyczna bliskość wpływa pozytywnie na rozwój więzi opiekuna z dzieckiem, co do prawdziwości tej tezy nikt już nie ma wątpliwości od lat [np. 2, 3, 4]. W badaniach tych sprawdzano głównie budowanie relacji między opiekunem i dzieckiem. Ostatnie badanie [4], dotyczyło porównania stylu przywiązania dzieci noszonych w nosidłach, oraz dzieci nie noszonych w nosidłach, próba była jednak bardzo mała, trudno na tej podstawie wysnuć tak daleko idące wnioski, jak zrobili to autorzy tego eksperymentu. Aczkolwiek wyniki pokazują, że bliskość – tutaj wprowadzona przez nosidło, pozytywnie wpływała na wykształcenie zdrowego stylu przywiązania u dziecka, dzięki temu, jak twierdzą naukowcy, że noszące matki częściej odpowiadały na wokalizacje swoich dzieci, mając ich twarz tuż przy swojej.

21169231_1443691629013425_932526749_o (1)

DLA RODZICÓW

Bliski kontakt z niemowlęciem służy także jego opiekunom. Większość badań [np. 5] prowadzi się manipulując ilością skin-to-skin contact, czyli kontaktem skóra-do-skóry. Dobrodziejstwo takiego kontaktu polega, jak się okazuje, nie tylko na wspomaganiu laktacji po porodzie i tworzeniu się więzi między matką a dzieckiem. Kontakt ten może wpływać pozytywnie również na regulację nastroju i poziomu lęku [5] – substancje, które pośredniczą przy tym przeciwlękowym efekcie to hormony oksytocyna, prolaktyna, kwas GABA (ważny neuroprzekaźnik w układzie nerwowym) i norepinefryna (również hormon).

W Polsce, w niektórych szpitalach przyjęła się część procedury „kangurowania”, zaraz po narodzinach. Noworodek i matka leżą w kontakcie skóra-do-skóry zwykle około dwie godziny. Dalsze części tego procesu to wyłączne karmienie piersią i taka opieka medyczna, która pozwala matce towarzyszyć dziecku cały czas – te ostatnie dwie nie są intensywnie promowane w szpitalach w naszym kraju, chociaż i z takim wsparciem jest coraz lepiej. Zgodnie z niektórymi doniesieniami [6] kangurowanie w pierwszych miesiącach po porodzie, może pomóc matkom cierpiącym na depresję poporodową. We wspomnianym badaniu znów brało udział mało badanych, ale wyniki wyglądają interesująco – w grupie, która poproszona była o częstszy (dłużej niż dwie godziny dziennie) kontakt skóra-do-skóry u kobiet obserwowano szybsze obniżenie poziomu kortyzolu (hormonu stresu) w porównaniu z grupą kontrolną. Matki z grupy, która miała stosować kontakt skóra-do-skóry, po miesiącu procedury uzyskały mniej punktów w kwestionariuszu, dotyczącym objawów depresji, co oznacza, że miały mniej objawów depresji.

OKSYTOCYNA

W chuście rzadko jesteśmy z dzieckiem skóra-do-skóry, jednak jest blisko i jest tulenie, a wówczas dzieją się dobre rzeczy. Gdy nam źle lubimy być przytuleni,  przytulamy się z miłości, dla bliskości i ukojenia.

Udowodniono już, że oksytocyna – hormon i neuropeptyd, wydzielany przez organizm przy porodzie naturalnym i podczas karmienia piersią, uwalniany jest także podczas bliskiego kontaktu fizycznego, przytulania, dotyku, a nawet pozytywnych interakcji społecznych [np. 1, 7]. Oksytocyna oprócz swoich podstawowych (mam na myśli wcześniej znane i bardziej fizjologiczne niż emocjonalne) funkcji w organizmie, wpływa pozytywnie również na emocje. Mechanizm działania nie jest jeszcze dokładnie poznany, podejrzewa się, że ma to związek z aktywacją systemu opiodowego (którego działanie zaburzone jest np. w depresji). Oksytocyna obniża poziom kortyzolu, co oznacza, że wpływa na obniżenie poziomu stresu, powoduje uspokojenie, ma działanie przeciwlękowe i powoduje podwyższenie progu bólu [8, 9].

Oksytocyna nie działa jedynie w kobiecych ciałach, to wyjaśniałoby dlaczego chustoojcowie mówią o uczuciu spełnienia i kompetencji [10].

CHUSTA JEST DLA RODZICA

Jest. Nie tylko dlatego, że ma się dwie wolne ręce, a piękny wzór pasuje nam do oczu. Przekonani?

kasiadiaz


BIBLIOGRAFIA

  1. Kerstin Uvnäs-Moberg, (2013). The Hormone of Closeness: The Role of Oxytocin in Relationships.
  2. Bowlby, J. (1969). Attachment. Attachment and loss: Vol. 1. Loss. New York: Basic Books.
  3. Ainsworth, M. D. S. (1967). Infancy in Uganda: Infant care and the growth of love.
  4. Anisfeld E., Casper V., Nozyce M., Cunningham N., Does infant carrying promote attachment? An experimental study of the effects of increased physical contact on the development of attachment. Child Dev. 1990 Oct; 61(5):1617-27.
  5. Joseph S. Lonstein, Regulation of anxiety during the postpartum period. Frontiers in Neuroendocrinology, Volume 28, Issues 2–3, August–September 2007, Pages 115-141. [link]
  6. A. Bigelow, M. Power, J. MacLellan‐Peters, M. Alex, C. McDonald, Effect of Mother/Infant Skin‐to‐Skin Contact on Postpartum Depressive Symptoms and Maternal Physiological Stress. Jognn, May–June, 2012 Volume 41, Issue 3, Pages 369–382. [link]
  7. K. Uvnäs-Moberg, Oxytocin may mediate the benefits of positive social interaction and emotions. Psychoneuroendocrinology: Volume 23, Issue 8, November 1998, Pages 819-835. [link]
  8. Carter, C. S. (1998). Neuroendocrine perspectives on social attachment and love. Psychoneuroendocrinology, 23, 779–818 [za:] Kerstin Uvnäs-Moberg, Ingemar Arn, David Magnusson. The Psychobiology of Emotion: The Role of the Oxytocinergic System. International Journal of Behavioral Medicine 2005, Vol. 12, No. 2, 59–65
  9. Insel, T. R. (1992). Oxytocin—A neuropeptide for affiliation: Evidence from behavioral, receptor autoradiographic and comparative studies. Psychoneuroendocrinology, 17, 3–35. [za:] Kerstin Uvnäs-Moberg, Ingemar Arn, David Magnusson. The Psychobiology of Emotion: The Role of the Oxytocinergic System. International Journal of Behavioral Medicine 2005, Vol. 12, No. 2, 59–65
  10. http://www.askdrsears.com, Babywearing Dads[link]
Reklamy

1 thought on “Kangur dla kangurzycy – czyli o chustonoszeniu z perspektywy psychologicznych korzyści dla noszącego”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s