Jasper Juul, macierzyństwo, rodzicem być, wychowanie

Wychowanie w szacunku – refleksje po konferencji

Relacja z dzieckiem przybliża nas do samych siebie. Kiedy pytamy jak wychowywać, pytamy jakim być rodzicem, pytamy również jak się odnaleźć w tej roli. Nie tylko dla dziecka – również dla siebie.

Pod wpływem wykładów na tej konferencji, mogłam poprzypominać sobie o tylu ważnych rzeczach. Niektóre z nich nazwałam na nowo, bo do tej pory pływały gdzieś w sferze moich przekonań i intuicji.

TRUDNO BYĆ RODZICEM

Nic nowego nie odkryłam – bycie rodzicem jest trudne. Głównie dlatego, że nie wiemy jak to się robi żeby było dobrze – dobrze dla nas i dobrze dla dzieci. Korzystamy z tego, jak robili to nasi rodzice, jak robią to inni rodzice, jak uczy nas nasza kultura, a ostatnio też jak mówią specjaliści z zapleczem najświeższych badań. Z tymi najświeższymi badaniami różnie bywa, tak samo jak ze specjalistami – ci ostatni mówią sprzeczne rzeczy, posługując się po każdej stronie jakimiś badaniami. Co innego mówią nasze babcie i mamy, co innego koleżanki. Tworzy to nie tylko chaos informacyjny u rodziców („to jak to w końcu jest?”), ale też emocjonalne zagubienie i niepewność ( „czy ja dobrze to robię?”). Chętniej wtedy sięgamy po „triki”, sprzedawane przez niektóre poradniki dla rodziców. Proste instrukcje, hasła, zdania, które mamy wypowiadać żeby dobrze wychowywać dziecko. Dziękuję za tę konferencję, bo zwróciła uwagę na to, że nie ma trików, nie ma narzędzi, jesteśmy my rodzice – ludzie i nasze dzieci – ludzie. Jest autentyczność, są relacje, są emocje. Pasuje mi zdanie Anny Mazek, że „Każdy jest ekspertem od swojej rodziny”.
Zawsze wstydziłam się, że będąc psychologiem i psychoterapeutą nie znam trików, które bezbłędnie działają. Nie pracuję z małymi dziećmi, więc nawet ich specjalnie nie szukałam. Ulgę w tej kwestii poczułam dopiero kiedy zostałam mamą, pozwalając sobie ufać swojej intuicji.
W tym kontekście dziękuję Małgorzacie Musiał za jej wykład i jasne sprecyzowanie tego, jak psychologowie, pedagodzy i inni specjaliści, próbując pomagać dziecku, wywołują poczucie winy w rodzicach, mówiąc „Twoje dziecko tak się zachowuje bo nie jesteś konsekwentny”, „Popełniłeś błąd bo nie stawiałeś granic”. Prelegenci proponują zamiast tego troskę o relacje w rodzinie i szacunek dla każdego jej członka. Piękna idea, zamiast wydzierania realizacji swoich potrzeb w kryzysie własnej frustracji (mówiąc np. „Mi też się coś od życia należy!” i wybiegając z hukiem z domu).

NIE LUBIĘ PIASKOWNICY

Jeśli już dziękuję to również Ani Mazek, za wykład o agresji, który przypomniał mi, dlaczego nie lubię piaskownicy. Mam wrażenie, że to miejsce sprawia, że łatwo wpadam w sidła społecznych schematów i tłumaczę się z tego, że moje dziecko uderzyło inne dziecko, za to, że tamto wyrwało jej ulubioną zabawkę. A w myślach kibicuję jej i mylę „Walcz o zabawkę, walcz! Jest twoja!”. Jestem wtedy nieautentyczna, sztuczna, niespójna i źle się ze sobą czuję. Ponadto przekazuję małej sprzeczny komunikat (inny werbalny i inny emocjonalny). Przypomniałam sobie na tym wykładzie, że agresja to naturalna siła i nie należy się jej bać. Często mi pomagała w życiu i szanowałam to przed pojawieniem się mojej córki na świecie, więc co się z tym szacunkiem stało?

EMOCJE RODZICÓW

W filozofii rodzicielstwa bliskości, czy innych prezentowanych na konferencji idee brzmią pięknie, perspektywa jest obiecująca. Każdy z nas chce przekazać swoim dzieciom to co najlepsze. Ta najtrudniejsza część to praktyka, w której pojawia się rzeczywista mikstura emocji naszego dziecka i naszych własnych. Najwięcej silnych emocji pojawia się w najważniejszych relacjach. Między tobą a twoją mamą, partnerem, dzieckiem. Nie zawsze my dorośli rozumiemy o co nam chodzi, kiedy coś przeżywamy. Nie wszyscy mamy adekwatne poczucie własnej wartości. Nie zawsze wiemy co robić, w trudnych sytuacjach. Jak mamy dać dziecku coś czego sami nie mamy? Jak nauczyć je radzić sobie ze złością skoro sama sobie nie radzę? Nie jest moją intencją budowanie swojego, ani waszego poczucia winy. Uważam, że narodziny dziecka mogą być bardzo rozwijające dla rodzica – tworzą okazję do zajęcia się tym, czym wcześniej nie miał motywacji, ochoty czy czasu się zająć. Jest to idealny moment żeby pogadać z kimś (specjalistą lub też nie) o swoich bolączkach, lękach, frustracjach, przyjrzeć się ich źródłom, rozumieć siebie i swoje przeżywanie. Zachęcam was do tego. Uczę się tych umiejętności od 15 lat – są mi potrzebne w pracy, a wciąż czasem nie wiem, nie jestem pewna, czuję się w sobie pogubiona.
Spisałam kilka ładnie powiedzianych haseł anty- rodzicielskiemu poczuciu winy, z panelu dyskusyjnego konferencji, przepraszam, że nie podaję autora, tak szybko się to działo:
„Największe moce wobec naszych dzieci, jakie mamy to zainteresowanie i kontakt”
„Niespełnienie potrzeb rodzica sprawia, że trudno przyjąć emocje dziecka”
„Jesteśmy niedoskonali, ciągle się uczymy”
„Sztuczny spokój = nieautentyczność”
„Mówienie o swoich emocjach jest autentyczne”
„Jeśli chodzi o wychowanie, nie istnieje jedyna słuszna prawda”
„Nie zawsze realizujemy te idee na 100%”

CZEMU WYSZŁAM ZADOWOLONA

Wyszłam zadowolona, nie tylko dlatego, że konferencja jest potrzebną i wartościową inicjatywą. Zaproszono kompetentne i energetyczne prelegentki. Na dwóch stanowiskach wystawców można było kupić dobre książki. Atmosfera była świetna. Czuję się zainspirowana do dalszego samorozwoju i pomagania innym w tym duchu.
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s